Kenijskie zwyczaje cz. 2

Tak jak obiecaliśmy, dziś kontynuujemy naszą opowieść o zwyczajach ludzi zamieszkujących Kenię. Oni dla nas są Kenijczykami, z kolei my (ludzie biali) to dla nich – muzungu. Już ostatnio wspominaliśmy, że naród ten z czasem jest na bakier i rzadko przejmuje się tym, która jest godzina.

Podobnie jest ze spóźnianiem się na spotkanie. Jeśli ktoś zamierza się przyjść później lub w ogóle nie pojawić się na spotkaniu, rzadko kiedy będzie tak uprzejmy, by o tym poinformować. Jak sami twierdzą – to oni tworzą czas, a nie czas ich.

giraffe-163036_1280Tutaj sobota jest dniem, w którym spotyka się rodzina i znajomi, z kolei w Niedzielę chodzi się do kościoła. Tych akurat w Kenii nie brakuje i niestety często stanowią źródło dochodów, pochodzących z datków wiernych. Sklepy czy restauracje są czynne bez względu na dzień tygodnia. W supermarketach nie brakuje maczet. Nie dość, że leżą na najniższej półce, może je kupić każdy, to potrafią z nich korzystać zarówno dzieci, jak i dorośli.

Spodnie, zwłaszcza na wsi, są dość rzadko spotykane. Mężczyźni nie noszą ich zbyt często, ale szczególnie unikać powinny ich kobiety. Ta część garderoby w niektórych kręgach wciąż kojarzona jest z atrybutem prostytutki.

Udając się do Kenii na wakacje, a szczególnie – nastawiając się na zawieranie nowych znajomości z tubylcami, trzeba mieć na uwadze ich zwyczaje w komunikacji telefonicznej. Przede wszystkim na porządku dziennym można spotkać się z puszczaniem sygnału i czekaniem aż druga osoba oddzwoni. Szczególne, jeśli jest się muzungu. W mniemaniu Kenijczyków, biały jest na tyle zamożny, że zawsze musi oddzwonić. Podobnie jest w przypadku smsów. Brak odpowiedzi ze strony tutejszego mieszkańca jest potwierdzeniem, ale równie dobrze może to oznaczać brak środków na koncie lub oczekiwanie na kontakt telefoniczny.

O Kenii można by opowiadać naprawdę długo. Oprócz dość egzotycznych jak dla Europejczyka zwyczajów, kraj ten oferuje mnóstwo zjawiskowych atrakcji, które po prostu… trzeba zobaczyć na własne oczy! Pamiętajcie jednak, żeby przed wyjazdem odwiedzić centrum wizowe, bo bez tych dokumentów ani rusz.

Pozdrawiamy, Planujemywakacje.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie będzie publikowany. Zaznaczone pola są obowiązkowe *

*