Seksturystyka, czyli wakacje z pieprzykiem

Postanowiliśmy poruszyć na naszym turystycznym blogu kontrowersyjny temat jakim jest seksturystyka, która z roku na rok staje się coraz popularniejsza i coraz więcej się o niej mówi. To gigantyczny seks-przemysł, gdzie zatrudniane są miliony ludzi. Wspiera ona nie tylko przemysł związany z usługami erotycznymi, ale także korporacje taksówkarskie, hotele czy restauracje.

W ubiegłym wieku za miasta grzechu uważało się Szanghaj, Paryż, Berlin, Rio de Janeiro, Hamburg czy Amsterdam.  Dziś są to raczej muzea, rozwój turystyki stworzył nowe centra seksualnej rozpusty. Są to przede wszystkim kraje egzotyczne. Obszarami, w których zjawisko to występuje najczęściej są Azja Południowo-Wschodnia, Tajlandia i Filipiny, ale także Dominikana, Meksyk czy Kuba. Te kierunki częściej wybierają mężczyźni nastawieni na niezobowiązujący seks. Natomiast kobiety decydują się na Gambię, Senegal, Egipt, Tunezję lub kraje basenu Morza Karaibskiego (Dominikana, Jamajka, Barbados).

Skąd tak duży popyt na seks-wakacje? Teoretycznie do tego typu usług ma się dostęp w każdym dużym mieście. Przyczyną rozwinięcia się seksturystyki w innych rejonach świata może być np. egzotyka innych ras, obcowanie z czym obcym, nieznanym. Ale także chęć prawdziwego oderwania od codziennych problemów, znalezienia się w innym, lepszym świecie, a raczej iluzji takiego świata.

Zadziwiające jest to, że seks-podróży wcale nie trzeba organizować po cichu. Obecnie istnieją biura podróży, które organizują takie wyjazdy od początku do końca. Zapewniają klientom anonimowość, pełne bezpieczeństwo i, co najważniejsze, brak chorób u partnerek. Wszystko można dostać podane na tacy. W Polsce seksturystyka przestaje być tematem tabu, ale prawdziwy rozkwit przeżywa ona w innych krajach europejskich, chociażby we Włoszech, Francji czy Niemczech. Tam bez jakiegokolwiek skrępowania można wybrać się do biura podróży i wybrać ofertę na wakacje do egzotycznego miejsca, po równie egzotyczne przygody. W Internecie pojawiły się nawet poradniki dla turystów, którzy chcą wyjechać w wiadomym celu. Można w nich znaleźć podstawowe informacje o najlepszych miejscach na wyjazd, ile to kosztuje i na jakie nieuczciwe działania można się natknąć.

Seks-wczasy mężczyzn i kobiet zdecydowanie różnią się od siebie, nie tylko wyborem destynacji, ale również samą formą. Kobiety nastawione są raczej na kontakt z lokalną ludnością. Senegal i Gambia to ulubione miejsca pań, które liczą na towarzystwo umięśnionych, wysportowanych, egzotycznych mężczyzn, przelotny romans, miłość i seks. W krajach z basenu Morza Karaibskiego i niektórych krajach afrykańskich, mężczyźni, którzy decydują się towarzyszyć turystkom w trakcie ich wakacji, zwykle oczekują zapłaty w wysokości 100-150 dolarów za noc. Często oni sami szukają klienteli w barach czy na plażach i sami zabiegają o względy kobiet, licząc przy tym oczywiście na korzyści majątkowe. Daje to poczucie normalności całej sytuacji. Kobieta nie idzie do domu publicznego i nie wybiera sobie męskiej prostytutki, tylko korzysta z usług mężczyzny do towarzystwa, który nie tylko uprawia z nią seks, ale także spędza czas i adoruje ją. Na Dominikanie czy w Kenii widok 60-latek u boku czarnoskórych młodzieńców, nikogo nie dziwi. W zamian za czułość i seks, starsze panie czasem zamiast zwyczajnie płacić, fundują swoim tymczasowym partnerom kolacje, ubrania czy drogie zegarki.

Natomiast mężczyźni korzystający z seksturystyki, zwykle wybierają się do klubów GO-GO, domów publicznych czy na zorganizowane imprezy. Z reguły wybierają Tajlandię, Wietnam, Kambodżę,  rzadziej Dominikanę lub Kubę. Wybierają się tam licząc na konkretną usługę. W Tajlandii czy na Filipinach notorycznie widuje się Anglików i Skandynawów pod rękę z pięknymi, młodziutkimi Azjatkami. Często nie są to jedynie jednorazowe schadzki. Zamożni, biali mężczyźni wyjeżdżają na całą zimę, by spędzić czas w egzotycznym kraju z równie egzotyczną towarzyszką.

Seksturystyka niestety ma swoją bardzo mroczną stronę. Wielu mężczyzn wyjeżdża za granicę w poszukiwaniu kontaktów seksualnych z nieletnimi. Pedofilia zdaje się być nierozerwalnie związana z tym przemysłem, szczególnie w państwach azjatyckich. Statystyki są szokujące – rocznie na świecie wykorzystywanych jest około 2 mln nieletnich, najwięcej na Filipinach, ale również w Brazylii i na Sri Lance. Przerażająca jest sama świadomość, że w kambodżańskich slumsach ogromna liczba dzieci prostytuuje się za kilka dolarów. A chętni do skorzystania z usług za małe pieniądze i bez strachu o policję, zawsze się trafią. Istnieje szereg organizacji zajmujących się zwalczaniem negatywnych skutków seksturystyki, takich jak pogwałcanie praw człowieka, prostytucja nieletnich czy handel żywym towarem.

Mimo, iż w wielu krajach nierząd jest zakazany, seksturystyka ma się bardzo dobrze i ciągle się rozwija. W Tajlandii, kobiety, które zostały prostytutkami, nie są piętnowane. Ta praca zapewnia im dochody, dzięki którym są w stanie utrzymać całą rodzinę. Szacuje się, że prostytucją zajmuje się tam około miliona osób, a najmłodsze dziewczyny zaczynają pracę w seks-przemyśle już w wieku 15 lat. Seksturystyka ma wiele twarzy – małego dziecka, egzotycznej, młodej kobiety czy dobrze zbudowanego czarnoskórego mężczyźni. Na pewno warto zastanowić się nad moralnością tego zjawiska i jego złożonością.

Chętnie poznamy Twoją opinię. Zachęcamy do zostawiania komentarzy pod tym artykułem.

1 komentarz

  1. To już nie można się po prostu popodrywać? Bo od razu będą szły za tym pieniądze? No tak wszystko na sprzedaż..

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie będzie publikowany. Zaznaczone pola są obowiązkowe *

*